Tryb ciemny

O mnieZerżnij mój mózg. Myślą, mową, uczynkiem i zadbaniem...❤️ Wiesz, naiwne to może błahostka, ale siedzę w zamkniętym pokoju, bez światła i myślę o Tobie. Robiąc to rozrywam słowa jak strzępy. Rzucam je, jak Ciebie na łóżko. I chcę spojrzeć w Twoje oczy, widzieć pożądanie. Mam tak samo pisząc. Czuję to. Naciskając na klawiaturę czuję, jakbym naciskał na Twój brzuch, chwytał za szyję i doświadczał Twoich paznokci głęboko w moich plecach. Widzę jak namiętnie się całujemy, rozmazujący w Twoją szminkę. Rozdygotany, zdejmuję stanik czerwony jak Twoje usta. Schodząc niżej całując piersi, widząc jak przyśpiesza Ci oddech. Bije serce, które za chwilę będzie bić jeszcze szybciej. Na skórze pojawiły się dreszcze, kiedy zjeżdżam językiem pod Twoim podbrzuszu. Chwytając mocno za uda od wewnątrz, dostrzegam jak rozjeżdża Ci się wzrok. Jak chcesz już, bym zdjął resztę bielizny i po prostu wszedł, całując twoją szyję. Założył delikatnie jedną nogę na swój bark i trzymał ją mocno. Odwrócił, wziął od tyłu. Klepnął mocno w tyłek i zrobił to mocniej. 🔥
Szukam
Osób płci:Kobieta, Para
W celu:Luźna znajomość, Jednorazowa przygoda, Wirtualna znajomość, Spotkanie na żywo, Seks bez zobowiązań, Dłuższa relacja, Związek
W wieku:do65lat
Preferencje
Dane
Imię:Koneser.
Język:Polski
Wzrost:176 cm
Sylwetka:Przeciętna
Znak zodiaku:Wodnik
Włosy:Brunet(ka)
Związki:Wolny(a)
Dzieci:Nie mam
Alkohol:Lubię
Papierosy:Nie palę
Wykształcenie:Wyższe
Lubię po ciemku oglądać dłońmi Twoje ciało...
Lubię czuć sprężystość Twoich piersi... Lubię wędrować po Twoich ciepłych udach...
Lubię czuć, jak Twoja skóra zaczyna naprężać się w podnieceniu... Lubię czuć pierwsze dreszcze rozchodzące się po Twoim karku...
Lubię czuć, jak twardnieją Twoje sutki pod moimi palcami... Lubię, gdy mój język błądzi po Twojej szyi...
Lubię słyszeć, jak zmienia się Twój oddech... Lubię widzieć Twoje oczy zachodzące mgłą...
Lubię zapach feromonów wydzielanych przez Twoje ciało... Lubię, kiedy zamieniasz się w Królową Nocy...
Królową władającą niepodzielnie w Naszym nocnym świecie... AUTOR Mężczyzna Niedzisiejszy
Zdjęcie net.
Lubię czuć sprężystość Twoich piersi... Lubię wędrować po Twoich ciepłych udach...
Lubię czuć, jak Twoja skóra zaczyna naprężać się w podnieceniu... Lubię czuć pierwsze dreszcze rozchodzące się po Twoim karku...
Lubię czuć, jak twardnieją Twoje sutki pod moimi palcami... Lubię, gdy mój język błądzi po Twojej szyi...
Lubię słyszeć, jak zmienia się Twój oddech... Lubię widzieć Twoje oczy zachodzące mgłą...
Lubię zapach feromonów wydzielanych przez Twoje ciało... Lubię, kiedy zamieniasz się w Królową Nocy...
Królową władającą niepodzielnie w Naszym nocnym świecie... AUTOR Mężczyzna Niedzisiejszy
Zdjęcie net.
"lMiłość, to jakby zobaczyć mgłę o poranku, kiedy się przebudzisz a słońce jeszcze nie wzeszło. To trwa właśnie tę krótką chwilę a potem się wypala. Miłość jest mgłą, która się spala wraz z pierwszym brzaskiem rzeczywistości.
Rada dla Kobiet
Mniej mów, więcej bądź Rada dla Mężczyzn
Mniej mów, więcej rób Rada dla obojga
Mniej jęcz, więcej czuj
Mniej mów, więcej bądź Rada dla Mężczyzn
Mniej mów, więcej rób Rada dla obojga
Mniej jęcz, więcej czuj
W tej jednej chwili, gdy Twoje spragnione usta wołają o nadmiar czułości, moja dłoń dotyka Twojej wrażliwej skóry, a ja czuję cichy dreszcz emocji. Napięcie wzrasta z każdą sekundą. Twoje spojrzenie sprawia, że moje ciało zaczyna płonąć.
Klęczysz przede mną tak bezbronna, podczas gdy gęste i lepkie powietrze pożądania wypełnia przestrzeń między nami. Brakuje tchu. Twoja nagość wyzwala we mnie demona. Chcę zatopić w Tobie swój grzech rozkoszy i smakować Cię aż do rana – delektować się każdym detalem Twojego ciała. Chcę czuć, jak szybko bije Twoje serce i jak skóra staje się wilgotna od nadmiaru doznań.
Zębami zerwę z Ciebie wszystko, co masz na sobie. Przyciągnę Cię za włosy, by móc zachłannie posmakować Twoich ust. A na koniec wyszepczę Ci do ucha: „Dziś jesteś moja”.
Klęczysz przede mną tak bezbronna, podczas gdy gęste i lepkie powietrze pożądania wypełnia przestrzeń między nami. Brakuje tchu. Twoja nagość wyzwala we mnie demona. Chcę zatopić w Tobie swój grzech rozkoszy i smakować Cię aż do rana – delektować się każdym detalem Twojego ciała. Chcę czuć, jak szybko bije Twoje serce i jak skóra staje się wilgotna od nadmiaru doznań.
Zębami zerwę z Ciebie wszystko, co masz na sobie. Przyciągnę Cię za włosy, by móc zachłannie posmakować Twoich ust. A na koniec wyszepczę Ci do ucha: „Dziś jesteś moja”.
Nakarmię Cię dziś dotykiem
Czułości dotykiem Takim stanowczym
Lecz subtelnym
W mej sile Nakarmię Cię smakiem ust Pocałunkami pragnień Żądzą Cię nakarmie
Dotyku żądzą Nakarmię Cię dziś
Czułością Bo tylko wtedy
Wiem że ciągle pragniesz bardziej Nakarm mnie swoim dotykiem A podam Ci na talerzu uczuć Wszystkie pragnienia.
Czułości dotykiem Takim stanowczym
Lecz subtelnym
W mej sile Nakarmię Cię smakiem ust Pocałunkami pragnień Żądzą Cię nakarmie
Dotyku żądzą Nakarmię Cię dziś
Czułością Bo tylko wtedy
Wiem że ciągle pragniesz bardziej Nakarm mnie swoim dotykiem A podam Ci na talerzu uczuć Wszystkie pragnienia.
Są smaki, które zostają na skórze... na ustach... w duszy... Obudziłem się z twoim zapachem...
Ze smakiem twoich ust w moich ustach
Z uśmiechem...
Wspominając naszą chwilę,
Tej nocy, kiedy poznaliśmy się trochę bardziej...
Poza naszymi obawami,
Gdzie budzi się pasja... Obudziłem się...
Nawet z tym uczuciem ciebie...
Moje ciało niczego nie zapomniało.
Z tamtej nocy, kiedy byliśmy razem,
Moje ciało wciąż drży,
Nadal czuję niespokojny
Nadal jestem spragniony ciebie... Obudziłem się...
I jedyne, na co chciałam, to twój pocałunek.
Pieszczota, aby kontynuować te urojenia,
Chcę cię usłyszeć.
Chcę cię przytulić,
Chcę ci powiedzieć, że wciąż za tobą tęsknię,
Pożreć cię całkowicie... Obudziłem się...
Wspominam twoje plecy...
Te plecy, które ugryzłem,
Te plecy, które całuję, kiedy chcę,
Te plecy, które zrobiłem...
Kiedy ciągnąłem za włosy,
Kiedy przystosował się do mojego ciała,
Kiedy byliśmy trochę bardziej dzicy,
I razem paliliśmy nasze dusze. I wszystko się stało...
Z ciekawości,
I z powodu tej potrzeby, która była coraz większa,
Do tego stopnia, że nie można było ukryć,
Pragnienie, które się obudziło,
I że ta noc musi zadowolić...
Nie tylko moje pragnienia...
Ale twoje też,
Wiedząc, że ty też płoniesz...
Za całusa w twoje dolne plecy...
Ze smakiem twoich ust w moich ustach
Z uśmiechem...
Wspominając naszą chwilę,
Tej nocy, kiedy poznaliśmy się trochę bardziej...
Poza naszymi obawami,
Gdzie budzi się pasja... Obudziłem się...
Nawet z tym uczuciem ciebie...
Moje ciało niczego nie zapomniało.
Z tamtej nocy, kiedy byliśmy razem,
Moje ciało wciąż drży,
Nadal czuję niespokojny
Nadal jestem spragniony ciebie... Obudziłem się...
I jedyne, na co chciałam, to twój pocałunek.
Pieszczota, aby kontynuować te urojenia,
Chcę cię usłyszeć.
Chcę cię przytulić,
Chcę ci powiedzieć, że wciąż za tobą tęsknię,
Pożreć cię całkowicie... Obudziłem się...
Wspominam twoje plecy...
Te plecy, które ugryzłem,
Te plecy, które całuję, kiedy chcę,
Te plecy, które zrobiłem...
Kiedy ciągnąłem za włosy,
Kiedy przystosował się do mojego ciała,
Kiedy byliśmy trochę bardziej dzicy,
I razem paliliśmy nasze dusze. I wszystko się stało...
Z ciekawości,
I z powodu tej potrzeby, która była coraz większa,
Do tego stopnia, że nie można było ukryć,
Pragnienie, które się obudziło,
I że ta noc musi zadowolić...
Nie tylko moje pragnienia...
Ale twoje też,
Wiedząc, że ty też płoniesz...
Za całusa w twoje dolne plecy...
..Seks nie polega na obwodzie łóżka, jego rozmiarze ani na tych przysłowiowych pięciu, siedmiu czy jedenastu minutach (wszystko zależy od szczęścia).
Seks to wtedy, gdy spotykacie się wzrokiem i bezgłośnie śmiejecie się z tego samego żartu, którym dzielicie się tylko wy dwoje.
Seks to wtedy, gdy on się odwraca, czując, że podążasz za nim wzrokiem, albo gdy przypadkowo spotykacie się wzrokiem tak mocno, że nie możecie go oderwać.
Seks to wtedy, gdy dotyk twojej dłoni, przelotnie, nieumyślnie, pozostawia ślad na twojej skórze, który utrzymuje się przez dni niczym ślad spadającej gwiazdy na nocnym niebie. Seks to wtedy, gdy z zapałem omawiacie książkę lub film, który właśnie przeczytaliście, kłócicie się o postacie, fabułę lub zakończenie, kłócicie się, godzicie i ostatecznie wpełzacie razem pod ten sam koc, by obejrzeć starą, zabawną, czarno-białą komedię.
Seks to wtedy, gdy zachód słońca pachnie deszczem i ciepłym kurzem, a ty stoisz w drzwiach, obserwując gasnący dzień. Twoje usta ledwo drgną, by powiedzieć, ale on już mówi: „To takie piękne, że aż smutne”. I w twoim brzuchu rozkwita pąk róży, bez kolców.
Seks to wtedy, gdy w trudnej sytuacji przejmuje od ciebie kierownicę i mówi: „Spokojnie, ja się wszystkim zajmę, odpocznij”. A ty oddajesz mu tę cholerną kierownicę, przenosisz się na miejsce pasażera, opierasz skroń o szybę i bezmyślnie patrzysz, jak drzewa gubią ostatnie liście.
Seks to taniec w jego ramionach i chodzenie z zamkniętymi oczami, trzymając go za rękę. Seks to wtulenie nosa w jego kark i zaciśnięcie powiek z przyjemności.
Seks to całowanie się w miejscu publicznym, nawet jeśli twoje włosy zaczynają siwieć.
Seks to wtedy, gdy on z łatwością, bez zastanowienia, obejmuje cię ramieniem, bo nagle powiał silny wiatr.
Seks to wtedy, gdy jesteście dla siebie, do samego końca, do ostatniego gwizdka, nawet gdy nie ma szans na zwycięstwo. Seks to kosmos, Droga Mleczna, oceany i Trójkąt Bermudzki dla was dwojga.
Seks to dwa serca. I dopiero potem – dwa ciała...
Seks to wtedy, gdy spotykacie się wzrokiem i bezgłośnie śmiejecie się z tego samego żartu, którym dzielicie się tylko wy dwoje.
Seks to wtedy, gdy on się odwraca, czując, że podążasz za nim wzrokiem, albo gdy przypadkowo spotykacie się wzrokiem tak mocno, że nie możecie go oderwać.
Seks to wtedy, gdy dotyk twojej dłoni, przelotnie, nieumyślnie, pozostawia ślad na twojej skórze, który utrzymuje się przez dni niczym ślad spadającej gwiazdy na nocnym niebie. Seks to wtedy, gdy z zapałem omawiacie książkę lub film, który właśnie przeczytaliście, kłócicie się o postacie, fabułę lub zakończenie, kłócicie się, godzicie i ostatecznie wpełzacie razem pod ten sam koc, by obejrzeć starą, zabawną, czarno-białą komedię.
Seks to wtedy, gdy zachód słońca pachnie deszczem i ciepłym kurzem, a ty stoisz w drzwiach, obserwując gasnący dzień. Twoje usta ledwo drgną, by powiedzieć, ale on już mówi: „To takie piękne, że aż smutne”. I w twoim brzuchu rozkwita pąk róży, bez kolców.
Seks to wtedy, gdy w trudnej sytuacji przejmuje od ciebie kierownicę i mówi: „Spokojnie, ja się wszystkim zajmę, odpocznij”. A ty oddajesz mu tę cholerną kierownicę, przenosisz się na miejsce pasażera, opierasz skroń o szybę i bezmyślnie patrzysz, jak drzewa gubią ostatnie liście.
Seks to taniec w jego ramionach i chodzenie z zamkniętymi oczami, trzymając go za rękę. Seks to wtulenie nosa w jego kark i zaciśnięcie powiek z przyjemności.
Seks to całowanie się w miejscu publicznym, nawet jeśli twoje włosy zaczynają siwieć.
Seks to wtedy, gdy on z łatwością, bez zastanowienia, obejmuje cię ramieniem, bo nagle powiał silny wiatr.
Seks to wtedy, gdy jesteście dla siebie, do samego końca, do ostatniego gwizdka, nawet gdy nie ma szans na zwycięstwo. Seks to kosmos, Droga Mleczna, oceany i Trójkąt Bermudzki dla was dwojga.
Seks to dwa serca. I dopiero potem – dwa ciała...
Nigdy nie podawaj ręki, siedząc. To kwestia szacunku.
Jesteś gościem? Nie krytykuj jedzenia. Nawet jeśli ci nie smakuje.
Nie zjadaj ostatniego kawałka czegoś, czego sam nie przyniosłeś. To niepisana zasada.
Chroń tego, kto stoi za tobą, i szanuj tego, kto stoi obok.
Na negocjacjach nie wychodź pierwszy z ofertą. Czekaj. Słuchaj.
Nigdy nie przyjmuj pochwał za cudzą pracę. To tanie i słabe.
Ubieraj się odpowiednio — zawsze. To sposób, w jaki mówisz o sobie, zanim się odezwiesz.
Mów szczerze. Mów to, co myślisz, i myśl to, co mówisz.
Pytaj więcej, niż odpowiadasz. Słuchanie to sztuka.
Wulgaryzmy zostaw tym, którzy nie znają innych słów.
Jeśli jesz z kimś, schowaj telefon. Obecność to luksus.
Patrz w oczy, uśmiechaj się, słuchaj. To więcej niż słowa.
Nie proś, by cię zaproszono. Jeśli nie jesteś mile widziany, po prostu nie idź.
Nigdy nie wstydź się, skąd jesteś. To twoje korzenie.
Nie błagaj o miłość. Prawdziwa relacja nie wymaga żebrania.
Jesteś gościem? Nie krytykuj jedzenia. Nawet jeśli ci nie smakuje.
Nie zjadaj ostatniego kawałka czegoś, czego sam nie przyniosłeś. To niepisana zasada.
Chroń tego, kto stoi za tobą, i szanuj tego, kto stoi obok.
Na negocjacjach nie wychodź pierwszy z ofertą. Czekaj. Słuchaj.
Nigdy nie przyjmuj pochwał za cudzą pracę. To tanie i słabe.
Ubieraj się odpowiednio — zawsze. To sposób, w jaki mówisz o sobie, zanim się odezwiesz.
Mów szczerze. Mów to, co myślisz, i myśl to, co mówisz.
Pytaj więcej, niż odpowiadasz. Słuchanie to sztuka.
Wulgaryzmy zostaw tym, którzy nie znają innych słów.
Jeśli jesz z kimś, schowaj telefon. Obecność to luksus.
Patrz w oczy, uśmiechaj się, słuchaj. To więcej niż słowa.
Nie proś, by cię zaproszono. Jeśli nie jesteś mile widziany, po prostu nie idź.
Nigdy nie wstydź się, skąd jesteś. To twoje korzenie.
Nie błagaj o miłość. Prawdziwa relacja nie wymaga żebrania.
Jesteś kobietą, która pod skórą skrywa samego diabła. W moim umyśle siejesz bezlitosny zamęt. Eksponujesz swoje wdzięki, snując wobec mnie mroczne intrygi, a ja – wiedząc, że przy Tobie staję się bezbronny – łamię się niemal natychmiast.
Nie potrafię się oprzeć; pragnę zakosztować Twojego grzechu, poczuć zapach Twojej skóry i oddać się temu, co zakazane. Chcę, by moje pragnienia znalazły ukojenie na Twoich delikatnych ustach. Gdy w końcu zamknę Cię w objęciach, świat przestanie istnieć, a ja poczuję się jak w chmurach. Razem, ramię w ramię, będziemy kroczyć ku naszemu zatraceniu... które nazwiemy szczęściem..
Nie potrafię się oprzeć; pragnę zakosztować Twojego grzechu, poczuć zapach Twojej skóry i oddać się temu, co zakazane. Chcę, by moje pragnienia znalazły ukojenie na Twoich delikatnych ustach. Gdy w końcu zamknę Cię w objęciach, świat przestanie istnieć, a ja poczuję się jak w chmurach. Razem, ramię w ramię, będziemy kroczyć ku naszemu zatraceniu... które nazwiemy szczęściem..
Gdy wreszcie przyjdzie do Ciebie.
Nie pozwól jej odejść.
Trzymaj mocno w ramionach.
Zamknij w silnych, bezpiecznych objęciach.
Skryj w czułych uściskach.
Trzymaj tak długo.
Aż wypełnisz jej serce pewnością, że to właśnie jej potrzebujesz.
Że to jej chcesz.
Jej obecności pragniesz.
Że to Ona jest Twoim jedynym wyborem.
Wtul w nią całe swoje serce, wszelkie myśli. Każdą z emocji.
Trzymaj mocno.
Skruszając wszelkie niepewności.
Rozwiewając obawy, strach.
Przytulaj czułością objęć, aż uwierzy w Was.
Otulaj do momentu, aż wypłynął ostatnie bolesne łzy wątpliwości.
A oczy rozbłysnął ponowną nadzieją i wiarą.
Gdy już przyjdzie do Ciebie.
Nie wypuść jej dłoni.
Nie pozwól odejść dalej, niż na odległość oddechu.
Bo taką Kobietę spotkasz tylko raz w życiu.
Nie pozwól jej odejść.
Trzymaj mocno w ramionach.
Zamknij w silnych, bezpiecznych objęciach.
Skryj w czułych uściskach.
Trzymaj tak długo.
Aż wypełnisz jej serce pewnością, że to właśnie jej potrzebujesz.
Że to jej chcesz.
Jej obecności pragniesz.
Że to Ona jest Twoim jedynym wyborem.
Wtul w nią całe swoje serce, wszelkie myśli. Każdą z emocji.
Trzymaj mocno.
Skruszając wszelkie niepewności.
Rozwiewając obawy, strach.
Przytulaj czułością objęć, aż uwierzy w Was.
Otulaj do momentu, aż wypłynął ostatnie bolesne łzy wątpliwości.
A oczy rozbłysnął ponowną nadzieją i wiarą.
Gdy już przyjdzie do Ciebie.
Nie wypuść jej dłoni.
Nie pozwól odejść dalej, niż na odległość oddechu.
Bo taką Kobietę spotkasz tylko raz w życiu.




