Tryb ciemny
Serwis:
O mnieZerżnij mój mózg. Myślą, mową, uczynkiem i zadbaniem...❤️ Wiesz, naiwne to może błahostka, ale siedzę w zamkniętym pokoju, bez światła i myślę o Tobie. Robiąc to rozrywam słowa jak strzępy. Rzucam je, jak Ciebie na łóżko. I chcę spojrzeć w Twoje oczy, widzieć pożądanie. Mam tak samo pisząc. Czuję to. Naciskając na klawiaturę czuję, jakbym naciskał na Twój brzuch, chwytał za szyję i doświadczał Twoich paznokci głęboko w moich plecach. Widzę jak namiętnie się całujemy, rozmazujący w Twoją szminkę. Rozdygotany, zdejmuję stanik czerwony jak Twoje usta. Schodząc niżej całując piersi, widząc jak przyśpiesza Ci oddech. Bije serce, które za chwilę będzie bić jeszcze szybciej. Na skórze pojawiły się dreszcze, kiedy zjeżdżam językiem pod Twoim podbrzuszu. Chwytając mocno za uda od wewnątrz, dostrzegam jak rozjeżdża Ci się wzrok. Jak chcesz już, bym zdjął resztę bielizny i po prostu wszedł, całując twoją szyję. Założył delikatnie jedną nogę na swój bark i trzymał ją mocno. Odwrócił, wziął od tyłu. Klepnął mocno w tyłek i zrobił to mocniej.
Szukam
Osób płci:Kobieta, Para
W celu:Luźna znajomość, Jednorazowa przygoda, Wirtualna znajomość, Realne spotkanie, Seks bez zobowiązań, Dłuższa relacja, Związek
W wieku:do60lat
Preferencje
Dane
Imię:Koneser
Język:Polski
Wzrost:176 cm
Sylwetka:Wysportowana
Znak zodiaku:Wodnik
Włosy:Szatyn(ka)
Związki:Wolny(a)
Dzieci:Nie mam
Alkohol:Piję okazjonalnie
Papierosy:Nie palę
Wykształcenie:Wyższe
Piątek wieczór. Kiedy nie trzeba już być grzecznym. Namiętność nie bierze wolnego na weekend.
Ona wtedy wraca. Wino było jeszcze chłodne, choć noc już nie.
Miasto za oknem dawno straciło kolory.
Została czerń, cień i jeden akcent, który przyciągał wzrok.
Stała oparta o blat, boso, z włosami związanymi niedbale jakby dzień naprawdę się skończył i nie było już potrzeby niczego udawać.
Nie powiedział nic.
W takich wieczorach słowa są zbędne.
Podszedł bliżej.
Na tyle, by poczuć jej ciepło.
Na tyle, by wiedziała. Kieliszek czerwonego wina drżał lekko w jej dłoni.
Jedyny kolor w tym kadrze.
Nie z emocji. Z napięcia.
Jego dłoń spoczęła nisko.
Pewnie. Spokojnie.
Nie jak prośba.
Jak decyzja.
I w tej ciszy między jednym oddechem, a kolejnym było wszystko: zmęczenie tygodnia, ulga, bliskość, namiętność, która nie potrzebuje scenariusza ani światła dziennego. Bo piątkowy wieczór nie jest po to, żeby coś udowadniać.
Jest po to, żeby odpuścić kontrolę.
Namiętność nie zawsze zaczyna się w łóżku.
Częściej w półcieniu.
Gdy miasto zasypia, a ciało wreszcie dogania myśli. To nie musi być głośne.
Wystarczy, że jest prawdziwe.
Jak noc, która nie pyta o pozwolenie. Daj sobie dziś chwilę.
Daj jej przestrzeń.
Reszta przychodzi sama.
Ona wtedy wraca. Wino było jeszcze chłodne, choć noc już nie.
Miasto za oknem dawno straciło kolory.
Została czerń, cień i jeden akcent, który przyciągał wzrok.
Stała oparta o blat, boso, z włosami związanymi niedbale jakby dzień naprawdę się skończył i nie było już potrzeby niczego udawać.
Nie powiedział nic.
W takich wieczorach słowa są zbędne.
Podszedł bliżej.
Na tyle, by poczuć jej ciepło.
Na tyle, by wiedziała. Kieliszek czerwonego wina drżał lekko w jej dłoni.
Jedyny kolor w tym kadrze.
Nie z emocji. Z napięcia.
Jego dłoń spoczęła nisko.
Pewnie. Spokojnie.
Nie jak prośba.
Jak decyzja.
I w tej ciszy między jednym oddechem, a kolejnym było wszystko: zmęczenie tygodnia, ulga, bliskość, namiętność, która nie potrzebuje scenariusza ani światła dziennego. Bo piątkowy wieczór nie jest po to, żeby coś udowadniać.
Jest po to, żeby odpuścić kontrolę.
Namiętność nie zawsze zaczyna się w łóżku.
Częściej w półcieniu.
Gdy miasto zasypia, a ciało wreszcie dogania myśli. To nie musi być głośne.
Wystarczy, że jest prawdziwe.
Jak noc, która nie pyta o pozwolenie. Daj sobie dziś chwilę.
Daj jej przestrzeń.
Reszta przychodzi sama.
"Lubię ten nasz rodzaj gry wstępnej na miłosne obietnice, po którym mówisz mi, że jesteś już jak buteleczka nitrogliceryny i jeśli Cię teraz dotknę, to od razu eksplodujesz."
Mam ochotę poczytać Cię przed snem......
Przybliżę swoje usta do Twoich i muskając opuszkami palców dokładnie, poczuje ich smak...... Powoli i rytmicznie zagłębię się w treści, tak by mięśnie napinały się mimowolnie........ Ułożę Cię na swoich udach, tak by był widoczny każdy Twój walor...... Moje dłonie chwycą i docisną Cię do mnie mocno, tak byś poczuła, że jesteś tylko moja...... Chcę, aby ta lektura na długo zapadła Ci w pamięć, tak byś traciła oddech na samą myśl o treści...... Skupię na Tobie całą moją wyobraźnie, a każdym akapitem wzniosę Cię na wyżyny literackich poczynań, tak byś czuła, że czytanie jest ucztą zmysłów......
Przybliżę swoje usta do Twoich i muskając opuszkami palców dokładnie, poczuje ich smak...... Powoli i rytmicznie zagłębię się w treści, tak by mięśnie napinały się mimowolnie........ Ułożę Cię na swoich udach, tak by był widoczny każdy Twój walor...... Moje dłonie chwycą i docisną Cię do mnie mocno, tak byś poczuła, że jesteś tylko moja...... Chcę, aby ta lektura na długo zapadła Ci w pamięć, tak byś traciła oddech na samą myśl o treści...... Skupię na Tobie całą moją wyobraźnie, a każdym akapitem wzniosę Cię na wyżyny literackich poczynań, tak byś czuła, że czytanie jest ucztą zmysłów......
Dopiero trzymając Cię tak mocno, naprawdę rozumiem, czym jest szczęście. Twoje usta splecione z moimi, Twoje piersi przywarte do mojego torsu – to kompozycja, przy której rozum ustępuje miejsca słodkiemu obłędowi. Balansuję już na samej krawędzi szaleństwa...
Dopiero trzymając Cię tak mocno, naprawdę rozumiem, czym jest szczęście. Twoje usta splecione z moimi, Twoje piersi przywarte do mojego torsu – to kompozycja, przy której rozum ustępuje miejsca słodkiemu obłędowi. Balansuję już na samej krawędzi szaleństwa...
Twoja woń mnie zniewala. Zapach Twojego ciała zmieszany z nutą podniecenia działa jak wybuchowa alchemia czystego pożądania. Zaciskam dłonie mocniej na Twoich pośladkach, byś każdą komórką poczuła mój głód. W moich dłoniach trzymam teraz cały mój świat. I zostawię na nim ślad, który na długo zapadnie Ci w pamięć.
Pocałuj mnie jeszcze namiętniej, a w jednej chwili poczujesz napierający na Ciebie, twardy dowód mojej rozkoszy. Ta noc przyniesie nam doznania, po których sen będzie ostatnią rzeczą, o jakiej pomyślimy...
Twoja woń mnie zniewala. Zapach Twojego ciała zmieszany z nutą podniecenia działa jak wybuchowa alchemia czystego pożądania. Zaciskam dłonie mocniej na Twoich pośladkach, byś każdą komórką poczuła mój głód. W moich dłoniach trzymam teraz cały mój świat. I zostawię na nim ślad, który na długo zapadnie Ci w pamięć.
Pocałuj mnie jeszcze namiętniej, a w jednej chwili poczujesz napierający na Ciebie, twardy dowód mojej rozkoszy. Ta noc przyniesie nam doznania, po których sen będzie ostatnią rzeczą, o jakiej pomyślimy...
A teraz już nic nie mów, chodź za mną grzecznie. Pokażę Ci świat, który nawet Ci się nie śnił. Jest pełen namiętności i niecnych czynów. Pragnienia, niczym wściekłe psy, mocno się gryzą. Lecz nie bój się – przy mnie będziesz bezpieczny. Będę jak balsam: opatrzę Twoje rany, wycałuję i wypieszczę. Musisz tylko złapać moją dłoń i wkroczyć w rozkoszną ciemność... /
Klęczysz przede Mną…
Jesteś Moim Pożądaniem… Klęczysz przede Mną…
Jesteś Moją Emocją… Klęczysz przede Mną…
Jesteś Moim Chceniem… Klęczysz przede Mną…
Jesteś Moją Kobietą… Klęczysz przede Mną…
Bo Chcesz…
Bo Pragniesz…
Bo Lubisz… Klęczysz przede Mną…
I Tylko przede Mną…
Jesteś Moim Pożądaniem… Klęczysz przede Mną…
Jesteś Moją Emocją… Klęczysz przede Mną…
Jesteś Moim Chceniem… Klęczysz przede Mną…
Jesteś Moją Kobietą… Klęczysz przede Mną…
Bo Chcesz…
Bo Pragniesz…
Bo Lubisz… Klęczysz przede Mną…
I Tylko przede Mną…
Nigdy nie powinieneś prosić o pocałunek, przytulenie, pieszczotę, uścisk, uwagę. Nigdy nie powinieneś prosić o coś, co nie jest dane automatycznie, ponieważ wszystko, o co prosisz, traci swoją wartość.
Paradoks współczesnej duszy: głęboka potrzeba samotności, by naładować baterie, i desperacka tęsknota za bliskością, by poczuć, że żyjesz.
Jest coś pięknego w tym zadowoleniu, w tej bezbolesności, w tych znośnych przyczajonych dniach, kiedy ani ból, ani rozkosz nie mają odwagi krzyczeć, kiedy wszystko tylko szepcze i skrada się na palcach.





