Tryb ciemny

O mnieZAWODOWO: Jestem masażystką.. ❤️ WYKONUJE MASAŻE PROFESJONALNE NIE WYKONUJE INNYCH USŁUG ❤️ Nie akceptuje spotkań pod wpływem jakichkolwiek substancji zmieniających świadomość .. jestem świadoma Abstynentką ..
PRYWATNIE: Intelektualistka .. Indywidualistka .. Artystka .. Świadomie dążąca do tego by być lepsza Wersją Siebie .. ♡ Nie szukam relacji żadnego rodzaju na tą chwilę ..
PRYWATNIE: Intelektualistka .. Indywidualistka .. Artystka .. Świadomie dążąca do tego by być lepsza Wersją Siebie .. ♡ Nie szukam relacji żadnego rodzaju na tą chwilę ..
Szukam
Osób płci:Kobieta, Mężczyzna
W celu:Luźna znajomość, Spotkanie na żywo
Preferencje
Hobby:Masaż
Dane
Imię:Klara
Język:Polski
Wzrost:174 cm
Sylwetka:Kilka kilogramów za dużo
Znak zodiaku:Panna
Włosy:Brunet(ka)
Związki:Wolny(a)
Dzieci:Nie mam
Alkohol:Nie piję
Papierosy:Palę okazyjnie
Wykształcenie:Wyższe
Ilu z was zna ten stan ?? Nowe było ch*m i intensywność.
Bez realizacji scenariusza to wszystko zaczęło tracić sens. Strata czasu.
Ludzie przestali być ludźmi. Stali się tylko możliwością do realizacji mojej projekcji. Nie widziałam nigdy ich historii, emocji, życia.
Widzialam układ. Role, które mogły pasować do tego, co już miałam w głowie. I jeśli coś się nie zgadzało z tą projekcją, odpadało.
Bo chodziło tylko o jedno: żeby znowu poczuć ten stan.. Pisze książkę o tym by odsłonić oblicze che**eksu jak nagą prawdę .. byłam tam i mam nadzieję nie wrócę .. Dlaczego? Bo uzależnienie jest przebiegłe a upadek to część Procesu ..
Bez realizacji scenariusza to wszystko zaczęło tracić sens. Strata czasu.
Ludzie przestali być ludźmi. Stali się tylko możliwością do realizacji mojej projekcji. Nie widziałam nigdy ich historii, emocji, życia.
Widzialam układ. Role, które mogły pasować do tego, co już miałam w głowie. I jeśli coś się nie zgadzało z tą projekcją, odpadało.
Bo chodziło tylko o jedno: żeby znowu poczuć ten stan.. Pisze książkę o tym by odsłonić oblicze che**eksu jak nagą prawdę .. byłam tam i mam nadzieję nie wrócę .. Dlaczego? Bo uzależnienie jest przebiegłe a upadek to część Procesu ..
Są rzeczy, których nie da się „odzobaczyć”. Po latach zakładając na chwilę do świata che**eksu. I wiecie, co jest najbardziej przerażające?
Nie to, co się tam dzieje.
Tylko to, czego tam nie ma. Nie ma szczęścia.
Nie ma spokoju.
Nie ma ludzi, którzy powiedzą: powrót jest zajebisty .. Są za to oczy pełne lęku.
Umysły rozjechane do granic paranoi.
Ciała traktowane jak narzędzia.
Ludzie traktowani jak bodźce. Jak rzeczy. Jak coś do użycia i wyrzucenia. To nie jest wolność.
To nie jest przyjemność.
To jest system, który powoli odbiera człowieczeństwo. Najbardziej boli moment, w którym przestajesz widzieć w drugim człowieku człowieka.
A zaczynasz widzieć „opcję”.
Funkcję.
Sposób na zaspokojenie impulsu. I wtedy coś pęka.
Bo to już nie jest seks.
To już nie jest relacja.
To jest mechanizm. Jeśli ktoś mówi, że to „zajebiste życie” ,- to albo jeszcze nie widzi, albo już jest za głęboko, żeby to przyznać. Ja widzę jedno:
cierpienie przykryte chwilowym hajem. I prawdę, której długo nie chciałam przyjąć:
to nigdy nie dawało szczęścia. Tylko coraz większą pustkę. Jeśli to czytasz i czujesz, że coś w Tobie drga ..
to może być ten moment, w którym zaczynasz widzieć. A zobaczenie prawdy to pierwszy krok, żeby z tego wyjść. Przytulam.
Nie to, co się tam dzieje.
Tylko to, czego tam nie ma. Nie ma szczęścia.
Nie ma spokoju.
Nie ma ludzi, którzy powiedzą: powrót jest zajebisty .. Są za to oczy pełne lęku.
Umysły rozjechane do granic paranoi.
Ciała traktowane jak narzędzia.
Ludzie traktowani jak bodźce. Jak rzeczy. Jak coś do użycia i wyrzucenia. To nie jest wolność.
To nie jest przyjemność.
To jest system, który powoli odbiera człowieczeństwo. Najbardziej boli moment, w którym przestajesz widzieć w drugim człowieku człowieka.
A zaczynasz widzieć „opcję”.
Funkcję.
Sposób na zaspokojenie impulsu. I wtedy coś pęka.
Bo to już nie jest seks.
To już nie jest relacja.
To jest mechanizm. Jeśli ktoś mówi, że to „zajebiste życie” ,- to albo jeszcze nie widzi, albo już jest za głęboko, żeby to przyznać. Ja widzę jedno:
cierpienie przykryte chwilowym hajem. I prawdę, której długo nie chciałam przyjąć:
to nigdy nie dawało szczęścia. Tylko coraz większą pustkę. Jeśli to czytasz i czujesz, że coś w Tobie drga ..
to może być ten moment, w którym zaczynasz widzieć. A zobaczenie prawdy to pierwszy krok, żeby z tego wyjść. Przytulam.
Poniosłam klęskę na drodze wojny,
znów zajrzałam do szarych zakamarków
drastycznego chemseksowego świata
i znów otworzyła się przede mną naga prawda
tylko teraz
nie ma już iluzji
jest naga prawda
ból w oczach
i poczucie jeszcze mocniejsze
by zapomnieć o tym, co było
ból widzę u innych
choć oni sami jeszcze tego nie widzą
płacz
płacz,
bo wiem, skąd wróciłam
i świadomość
że już nie chcę tam być
znów zajrzałam do szarych zakamarków
drastycznego chemseksowego świata
i znów otworzyła się przede mną naga prawda
tylko teraz
nie ma już iluzji
jest naga prawda
ból w oczach
i poczucie jeszcze mocniejsze
by zapomnieć o tym, co było
ból widzę u innych
choć oni sami jeszcze tego nie widzą
płacz
płacz,
bo wiem, skąd wróciłam
i świadomość
że już nie chcę tam być
Święta to dla mnie czas, w którym szczególnie dbam o siebie i swoją równowagę. 🌿
Jestem w procesie zdrowienia, dlatego bardzo ważne jest dla mnie otoczenie wolne od alkoholu i innych używek.
Z szacunku do siebie proszę, aby osoby będące pod wpływem nie kontaktowały się ze mną ani nie proponowały spotkań w takim stanie.
To dla mnie ważna granica, której nie przekraczam.
Wybieram spokój, bezpieczeństwo i trzeźwość.
Dziękuję za zrozumienie ❤️
Jestem w procesie zdrowienia, dlatego bardzo ważne jest dla mnie otoczenie wolne od alkoholu i innych używek.
Z szacunku do siebie proszę, aby osoby będące pod wpływem nie kontaktowały się ze mną ani nie proponowały spotkań w takim stanie.
To dla mnie ważna granica, której nie przekraczam.
Wybieram spokój, bezpieczeństwo i trzeźwość.
Dziękuję za zrozumienie ❤️
W Wielkanoc jestem dostępna .. bardzo proszę czytać opis profilu 🌿
Od osób, które spotykają mnie nocą - bądźcie spokojni.
Nie uciekam, nie niszczę siebie, nie szukam zapomnienia. Noc jest dla mnie przestrzenią ciszy i tworzenia.
To wtedy maluję, piszę, słucham siebie.
To wtedy rodzi się to, czego nie widać w świetle dnia. Jestem duszą, która szuka niecodzienności w codziennych rytuałach,
światła w cieniu
i sensu tam, gdzie inni widzą tylko pustkę. Jeśli zmagasz się z nadużywaniem substancji - nie oceniam.
Wiem, jak wygląda ten mrok.
I wiem, że z niego można wyjść. Trzymam kciuki, żebyś odnalazł swoją drogę. Ja wybieram świadomość.
Tworzenie.
Obecność. Namastè.
Nie uciekam, nie niszczę siebie, nie szukam zapomnienia. Noc jest dla mnie przestrzenią ciszy i tworzenia.
To wtedy maluję, piszę, słucham siebie.
To wtedy rodzi się to, czego nie widać w świetle dnia. Jestem duszą, która szuka niecodzienności w codziennych rytuałach,
światła w cieniu
i sensu tam, gdzie inni widzą tylko pustkę. Jeśli zmagasz się z nadużywaniem substancji - nie oceniam.
Wiem, jak wygląda ten mrok.
I wiem, że z niego można wyjść. Trzymam kciuki, żebyś odnalazł swoją drogę. Ja wybieram świadomość.
Tworzenie.
Obecność. Namastè.
Moja droga, mój rytm, moja wolność - inna, ale pełna życia .. 🌿
Iluzja. On nie był mężczyzną.
Był detonatorem.
Każdy jego ruch odpalał we mnie tysiąc iskier, jakbym rodziła się od nowa – nie z miłości, tylko z czystej chemii. To nie był orgazm. To było zmartwychwstanie na dopaminie. A ja myliłam intensywność z bliskością.
To nie było odrodzenie.
To było przeciążenie układu nerwowego.
Mój mózg dostał dawkę tak silną, że zapisał ją jednocześnie jako zagrożenie i nagrodę. Nie kochałam jego. Kochałam eksplozję dopaminy. Każdy ruch był jak reset systemu – jakby ktoś wgrywał mi nowe życie. W rzeczywistości było to tylko przeprogramowanie pod przetrwanie.
To nie była bliskość.
To była chemiczna tresura.
Pomyliłam przeciążenie z transcendencją. Pomyliłam elektryczność z więzią. Pomyliłam ekstremum z miłością.
Mózg zapamiętuje pierwsze, najsilniejsze doświadczenia jak mit. Zamienia je w legendę, w punkt odniesienia. Każda kolejna próba jest już tylko próbą dogonienia wspomnienia, nie przeżyciem czegoś nowego. Dlatego tak wiele osób w uzależnieniach goni „tamten raz” i nigdy go nie łapie.
Sekundy ekstazy nie budują życia.
Budują głód.
Życie buduje codzienność. Stabilność. Powtarzalność. Spokój.
To, co wydawało się narodzinami, było tylko przeciążeniem.
To, co wyglądało jak miłość, było reakcją chemiczną.
A mit, który zapisał mózg, nie jest prawdą – jest wspomnieniem maksymalnej nagrody.
I to wspomnienie nie ma już nade mną władzy. .
Był detonatorem.
Każdy jego ruch odpalał we mnie tysiąc iskier, jakbym rodziła się od nowa – nie z miłości, tylko z czystej chemii. To nie był orgazm. To było zmartwychwstanie na dopaminie. A ja myliłam intensywność z bliskością.
To nie było odrodzenie.
To było przeciążenie układu nerwowego.
Mój mózg dostał dawkę tak silną, że zapisał ją jednocześnie jako zagrożenie i nagrodę. Nie kochałam jego. Kochałam eksplozję dopaminy. Każdy ruch był jak reset systemu – jakby ktoś wgrywał mi nowe życie. W rzeczywistości było to tylko przeprogramowanie pod przetrwanie.
To nie była bliskość.
To była chemiczna tresura.
Pomyliłam przeciążenie z transcendencją. Pomyliłam elektryczność z więzią. Pomyliłam ekstremum z miłością.
Mózg zapamiętuje pierwsze, najsilniejsze doświadczenia jak mit. Zamienia je w legendę, w punkt odniesienia. Każda kolejna próba jest już tylko próbą dogonienia wspomnienia, nie przeżyciem czegoś nowego. Dlatego tak wiele osób w uzależnieniach goni „tamten raz” i nigdy go nie łapie.
Sekundy ekstazy nie budują życia.
Budują głód.
Życie buduje codzienność. Stabilność. Powtarzalność. Spokój.
To, co wydawało się narodzinami, było tylko przeciążeniem.
To, co wyglądało jak miłość, było reakcją chemiczną.
A mit, który zapisał mózg, nie jest prawdą – jest wspomnieniem maksymalnej nagrody.
I to wspomnienie nie ma już nade mną władzy. .








