Background
Mężczyzna,37 lat,Wrocław, Polska
6 159174
Ostatnio online: 30.05.2026, w serwisie od:
O mnieDzień Dobry.
W kwietniu mam ochotę na parkę. Szczupli, około trzydziestki i najlepiej obdarzeni walorami płciowymi. I pań doceniam długie włosy i długie nogi, a u panów brak nadmiernej nadwagi i duże rozmiary. Oczywiście że potrafię się odwdzięczyć i jeśli ja będę zadowolony, to wy też będziecie. Pan musi być oralnie BI. Chce was oboje zaspokoić ustami i żebyście oboje zaspokoili ustami mnie. Chce obciągać panu, podczas gdy jego pani będzie korzystać z mojego penisa. Dowolnie korzystać, może go dosiadać pupą, cipką i brać w usta:) Seks w zabezpieczeniu. Samotnym paniom dziękuję .
Szukam
Osób płci:Kobieta, Mężczyzna, Para, Trans
W celu:Luźna znajomość, Spotkanie na żywo, Seks bez zobowiązań, Dłuższa relacja
Dane
Język:Polski
Wzrost:190 cm
Sylwetka:Przeciętna
Znak zodiaku:Skorpion
Włosy:Brunet(ka)
Związki:Wolny(a)
Dzieci:Mam
Alkohol:Piję okazjonalnie
Papierosy:Nie palę
Wykształcenie:Wyższe
Bipisarz88
Panowie. Jeżeli szukacie kobiet, nie wystawiajcie w galerii kutasa. Chyba że macie czarnego o długości 25 cm. Jeśli nie. Sprawdzie wrażenie, że wcale nie chodzi o seks. Kobiety lubią udawać porządne i lubią udawać, że chodzi o kawę, o czytanie książek, a nawet o oglądanie głupich znaczków. Jeśli ją zapraszasz do mieszkania w celu oglądania znaczków, to zarówno ona, jak i ty, dobrze wiecie, że nie chodzi o oglądanie znaczków, tylko o ruchańsko. No ale jeśli powiesz słowo „wyruchać” to nie poruchasz. Takie są baby, a wy zamiast się na to zżymać, zaakceptujcie to.
Bipisarz88
Jadę dzisiaj rowerem na pracze i liczę na to, że poobciagam trochę. Moze chociaż ze dwa spusty w moich ustach? Panowie. Nie spać. Kiedy tam byłem ostatnio, zaczepiłem panią jadącą na rowerze. Zaproponowałem jej masaż zmęczonych ud, a masowałem cipkę językiem. Facetów wstydziłem się zaczepiać, choć taką miałem ochotę. Kiedy zdejmowałem jej getry, do ostatniej chwili mialem nadzieję, że spod nich wyskoczy penis. Nie wyskoczył. :)
Bipisarz88
Chcialbymmpoznac takiego ogromnego karka. Tak z 190 cm wzrostu, bicepsy jak moje uda i generalnie góra mięśni. A później żeby przede mną uklęknął i ssał mi kutasa, a po wszystkim grzecznie się schylił i wypiął dupe. Na zakończenie znów wziął w usta i wszystko grzecznie przełknął. Ktoś jest chętny?
Bipisarz88
Wiecie jakie są paradoksy seksu. Kiedy idziesz do prostytutki, to chcesz bez gumki, ale kiedy ona się zgadza zrobić to bez gumki, to ty już nie chcesz ponieważ chcesz zrobić to bez gumki, ale tylko z taką, która jeszcze nigdy nikomu nie dała bez gumki. Skomplikowane? Nie. Jeśli kocham się z mężatką, która mieszka nade mną i wiem, że oprócz mnie i męża z nikim nie sypia, to stawiam tezę że nie muszę się bać. Wczoraj wychodziłem ze sklepu i zauważyłem piękną kobietę. Coś mnie urzekło w jej oczach, spojrzałem na nią, uśmiechnąłem się i powiedziałem coś w stylu… „ale Pani ma ładną buźkę”. Ona zatrzymała się zaskoczona, a ja dalej zapatrzony w jej oczy kontynuowałem jakby w zamyśleniu.. i te oczy… Po chwili potrząsnąłem glowa, spojrzałem przytomnie, jakbym właśnie odzyskał świadomość i wtedy powiedziałem: Przepraszam pania, ale chciałem to tylko sobie pomyśleć i niechcący powiedziałem na głos, ale te Pani oczy, takie onieśmielające, piękne i hipnotyzujące. Ja po prostu… nie wiem.. wzroku oderwać nie mogę, ale nie chce się oczywiście narzucać i jeśli Pani w jakikolwiek sposób zakłócam spokój, to już znikam… , ale jeśli nie… Tutaj zawiesiłem głos i czekałem na jej reakcję. Stała i się uśmiechała, po czym powiedziała, że to miłe. Ja kontynuowałem… Trochę się obawiam… że jeśli teraz się odwrócę i odejdę, to już się nigdy nie zobaczymy i coś w życiu strace, raz na zawsze. Chyba że….. Ona popatrzyła i zapytała.. Chyba że co? Chyba że pójdzie pani teraz ze mną. Mieszkam tutaj niedaleko, pokażę Pani kolekcję znaczków, modeli do sklejania i zaparzę dobrą kawę. Zaśmiała się i powiedziała: Prowadź! No i wtedy zwątpiłem na chwilę. Jesli ona robi to tak łatwo i z ledwie poznanym mężczyzną, to ja będę musiał sięgnąć po prezerwatywy. Zrobiliśmy to trzy razy. Po czym spojrzała na zegarek i stwierdziła że na nią czekają. Wybiegła ode mnie z mieszkania i tyle ją widziałem. Wiem. W którym sklepie robiła zakupy. Nie wiem, jak miała na imię.
Bipisarz88
Dzisiaj rowerem kolejne 50 km/)
Bipisarz88
Posiadam dziwną umiejętność argumentowania na dwie strony. Zawsze było tak, że kiedy dochodziło do sporów wśród kolegów, to dla każdego z nich potrafiłem znaleźć argumenty. Przykłady? Ależ służę niemi:) Wyobraź sobie, że do pracy dojeżdżasz 5 km poza miasta i wioski, z czego ostatni kilometr, trzeba iść pieszo, bo tam nie dojeżdża nawet PKS. No i codziennie rano, jadąc do pracy, mijasz przystanek autobusowy, na którym, na autobus, oczekuje piękna kobieta. Ona sobie dojeżdża 4 km autobusem, a ostatni kilometr chodzi pieszo. Wszyscy przejeżdżający tamtędy faceci z waszego biura, już sie przy niej zatrzymywali i wszyscy proponowali jej podwózkę, ale tylko na twoją propozycję się zgodziła. Wsiadła do auta i przyjechała z tobą przed budynek firmy. Zabrałeś ją na drugi dzień, a później na trzeci i tak już z tobą jeździ. Wszyscy koledzy z biura ci zazdroszczą, ponieważ każdy chciał ją wozić, ale tylko z tobą zgodziła się jeździć. Po dwóch miesiącach wpadasz na pomysł, że powinna ci się dokładać do paliwa, skoro regularnie ją wozisz w dwie strony. I co? Jak myślisz? Powinna? Oczywiście, że tak. Nie dość że dojeżdża szybciej i wygodniej, to jeszcze nie marznie naprzystanku i nie musi maszerować 2km dziennie na piechotę. No i uczciwość by nakazywała, żeby się do paliwa dokładała, skoro jeździ. Prawda? A guzik prawda. Po pierwsze, to nie ona zapytała cię o podwózkę, tylko wszyscy ją nagabywali, że jakby co, to chętnie podwiozą. Ona odmawiała. Tobie też odmawiała, ale że byłeś tak namolny i obiecywałeś darmową przejażdżkę, to wreszcie się zgodziła. Gdybyś na początku wspomniał o płatnościach, to naTwoje miejsce miała dwudziestu chętnych, aby ją wozić. A tak w ogóle, tobtowarzystwo tak pięknej kobiety kosztuje. W barach cocomo, trzeba płacić tylko za to, że modelka w króciutkiej spódniczce obok ciebie usiądzie i będziesz mógł patrzeć, a ty codziennie rano za darmo gapiłeś się z bliska na jej nagie i zgrabne nogi. Gdyby ci policzyła połowę stawki z cocomo, to byś i tak pewnie musiał jej oddać to auto, którym ją woziłeś. Jeśli tylko piśniesz o pieniądzach, ona natychmiast powinna przestać pozwalać ci się wozić, bo…. tak… To nie ty ją podwoziłeś. To ona pozwoliła Tobie się podwozić. I co wy na takie spojrzenie na problem?
Bipisarz88
Jest na youtube taki jeden barman, który w tempie stachanowskim produkuje szorty o piwie. Mały, łysy gnom z garbatym nosem i w głupiej czapce, a w każdym swoim filmiku, próbuje wmawiać widzom, że oczekiwanie na pełny kufel piwo, po tym jak się za pełny kufel piwa zapłaciło, to jest draństwo, to jest żulerstwo, to jest brak obeznania z piwem i kulturą picia, a na dodatek wstydźcie się Polacy swojego skąpstwa. Najlepiej i w najlepszym tonie, a nawet po europejsku, byłoby przyjść do knajpy, zapłacić za dwa piwa, a wziąć jedno i w ogóle najlepiej niepełne. I wiecie co? To się już raz udało. Pamiętacie zawieszoną kawę? Chyba wysokie obcasy, czy inne pismo dla debili, wpędzające Polaków w kompleksy, zapoczątkowało modę na zawieszoną kawę. Oczywiście nikt i nigdy na zachodzie czegoś takiego nie praktykował, ponieważ tamte społeczeństwa nie są głupie i nie dadzą się robić w konia, tak łatwo jak Polacy. Polakom wystarczy powiedzieć, że na zachodzie tak się robi, a kto nie chce dać się bez mydła i bez znieczulenia wyruchać w dupę, ten jest zakompleksionym „polaczkiem”. Mały zakompleksiony „polaczek”, to jest pejoratywne określenie na zdrowo i normalnie myślącego Polaka, który nie kupuje tak łatwo idiotyzmów, mających na celu, dobranie się do jego portfeli. Jesteśmy rozgrywani i na każdym kroku wmawia na się, że mamy czuć się winni. A to za niepopełnione zbrodnie na żydach, a to za słuszne dopominanie się o sprawiedliwość, czy za upominanie się o to, że to nie my byliśmy sprawcami. To na szczeblu dużym. A na małym? Na małym szczeblu, jesteśmy codziennie waleni w łeb informacjami, że nie dorośliśmy do bycia europejczykami. No bo prawdziwy europejczyk nie pyta dlaczego niemieckie piwo jest 5 razy droższe od krajowego, nie pyta dlaczego ten sam markowy ciuch w Warszawie, kosztuje 4 razy więcej niż w Londynie czy Paryżu. Nie pyta, tylko płaci. A jeśli pyta, to jest małym „polaczkiem” i antysemitą. Nie wiem, co ma antysemityzm do zakupów, ale większość rodaków, kiedy usłyszy o antysemityzmie, to zamyka gębę i płaci. A na czym miała polegać zawieszona kawa? Przychodził taki młody i dobrze wykształcony ( czyt. pracownik korporacji jeżdżący drogim autem i usadzony w długach po same uszy) do kawiarni starbucks i zamawiał jedną kawę, a za drugą płacił i jej nie brał, bo ta kawa była w teorii zawieszona dla bezdomnego. No bo kiedy przyszedł do starbucksa zaszczany i śmierdzący bezdomny, to obsługa leciała do niego z darmową kawą. I oni w to wierzyli. Płacili za dwie kawy 50 zł i pili jedną. Pieniądze za drugą i napiwek, przytulał sprzedawca. No ale jak ten młody i wykształcony się wspaniale czuł. Wprawdzie księdzu na tacę nie dał, bo księdzem gardzi, ale raz w roku dał na owsika i zapłacił za kawę bezdomnemu. I co powiedzieć, poza tym, że mieszkałem trochę w UK. Tamtejsi tubylcy nie przepłacają za iphony, markowe ciuchy i kawę. Oni potrafią liczyć swoje pieniądze i im się nie wmawia w pubach, że najlepiej smakuje piwo, którego jest w kuflu pół, bo resztę kufla wypełnia piana. Angole nie dadzą sobie wmawiać takich głupot i nie dają się walić po łbie argumentem, że jeśli nie chcą dać się zrobić w konia, to znaczy że są „angliczkami”. Coś, co na Polaków działa, na nich nie działa zupełnie. No bo dlaczego mam zamiast 8 piw w lidlu, kupić jedno niepełne w pubie za te same pieniądze? Po w pubie jest niepowtarzalny klimat i kultura. Tak. Jeśli klimatem nazwać strach o własny portfel, a kulturą, kulturę nabijania klientów w butelkę, to proszę bardzo.
Bipisarz88
Wyobraźcie sobie, że po obu stronach rzeki są dwa osiedla. Nie istnieje policja, nie istnieje prawo, nie ma sądów, polityków i żadnych służb siłowych. Po jednej stronie rzeki stoi kościół i na nim przybite są wielkie tablice z wypisanymi przykazaniami, a wszyscy mieszkańcy po tej stronie rzeki, do tych 10 przykazań się ściśle stosują; zwyczajnie ich przestrzegają. Natomiast każdy człowiek złapany na ich łamaniu, jest natychmiast wieszany na drzewie nad rzeką. Po drugiej stronie rzeki nie ma żadnych przykazań, ani żadnych przepisów; wszyscy są wolni i każdy robi co chce. Nikt i nigdy nie zostanie za nic ukarany, bo jeśli ukradł, zabił, czy zgwałcił, to widocznie tak chciał i miał do tego prawo. Jeśli natomiast dziewczyna szła z mężem i ten w jej obronie napastnika zabił, to też miał do tego prawo. Wyobraźcie sobie takie dwa skrajnie odrębne światy i sami sobie odpowiedzcie. Szczerze. Po której stronie wolelibyście mieszkać z dziećmi? To tak, do przemyślenia. :)
Bipisarz88
Kierowca ciężarówki, który od nas wyjeżdżał, zostawił tira przed szlabanem i gdzieś poszedł. Zerkałem co chwilę przez okno, żeby zobaczyć, czy nikt nie che wjechać i czy komuś nie zablokował przejazdu, ale dostrzegłem coś innego. Taki niewielki kudłaty pies chodził dookoła bramy i schował się przed słońcem pod naczepę. Położył się pomiędzy kołami i leży. W dodatku po prawej stronie, gdzie kierowca nie ma prawa go zauważyć. Przestraszyłem się i zacząłem tego psa obserwować. Wszyscy w biurze uznali, że pies jest zmęczony i spragniony. Złapałem za telefon i poprosiłem ochronę, żeby wyniósł psu wodę w misce. Zapytał skąd ma wziąć miskę. Zaczęły się gorączkowe poszukiwania i okazało się, że jedna z kobiet miała na śniadanie sałatkę sprzedawana już w miseczce i ta miska jest w śmietniku. Wyjąłem ją, umyłem i nalałem wody. Jeszcze nigdy nie widziałem tak spragnionego psa. Wychłostał trzy miseczki wody, a przecież wcale nie wyglądał na bezpańskiego i zaniedbanego. Wyszedłem przed posesję i zacząłem się rozglądać, czy gdzieś nie stoi samochód i czy właściciel nie szuka może psa. Ja mu dałem wody, gość z ochrony dał mu kiełbasy i pies najadł się i napił, po czym zniknął. Nie wiem dokąd poszedl, ani skąd się wziął, ale w zbiorową halucynacje nie wierzę. Kiedy kierowca odjeżdżał, dwa razy obeszliśmy samochód dookoła i zajrzeliśmy pod wszystkie koła, żeby się nie okazało, że pies poszedł, a później znajdzie się przejechany pod którymś z kół.
Bipisarz88
Przeczytałem książkę ( wczoraj skończyłem) Johna Greya o tytule „Siedem rodzajów ateizmu” i dowiedzialem się z niej, że nie jestem ateistą, tylko agnostykiem. W czym różnica? Agnostyk, po prostu, nie wierzy w Boga. Tak zwyczajnie nie wierzy. Ateista natomiast, wierzy w Boga i robi mu na złość. Postępuje odwrotnie, niż nakazywała by to biblia, wszelkie katolickie prawidła, zasady i przykazania. No a żeby postępować wbrew, to trzeba je znać. Ma to jakikolwiek sens? Dla mnie ma. Ja piję alkohol, jem mięso, uprawiam seks i nawet podtrzymuje świąteczne tradycje wtedy, kiedy mam na to ochotę. Daleki jestem od pomysłów, żeby kupić hotdoga w wielki post, tylko dlatego, że jest wielki post i kościół zabrania, więc ja zrobię mu na złość. Żeby zrobić na zlosc i zjeść mięso w post, trzeba wiedzieć, kiedy on jest, a ja zwyczajnie tego nie pilnuje i nie przestrzegam. Chociaż, kiedy mi szef kazał pracować w święto, to się do religii odwołałem i nie poszedłem do pracy, ale do kościoła w ten dzień też nie poszedłem.